niedziela, 13 lutego 2011

Stańczyk

Stojąc na firmamencie

patrze na twarze wesołe, rozbawione

pulchne od śmiechu z samego wnętrza



Dwór mój pełen jest błaznów

ale tylko ja trudzę się swoja rolą

śmiechem i absurdem wojując świat



aż padam siny i bez tchu bo

ileż można karmić się pochlebstwami

błazeństwem i fałszem



umiera moje zajęcze serce

bo w końcu przyćmiewa je dusza

ostra i najeżona



pełna bólu o to jaki

jestem na prawdę

któż to może wiedzieć



w tym korowodzie

twarzy bez oczu

i twarzy zawistnych



o Błaźnie Nadworny!

ty jeden modliłeś się

o to co przyniesie nam świt



daj siłę tym którzy

patrzą w serce

nie ocierając się o złudzenia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz