Spacer mokrym chodnikiem
z psem i muzyką,
co otacza parkowe knieje,
i ukazuje drogę.
Co zbacza bo nie chce być prosta
Stałość i dobry czas,
nie wita mnie nie cywilizuje.
Tożsamości nie posiadam,
czytam o niej w moich książkach.
Chodzę do kiosków
po życiowe porady
popadam w smutek, żal
i cierpienie nad tym co niemożliwe
Kropelki światła płyną we mnie,
moimi żyłami.
Tak na końcu okazuję się,
że wszyscy jesteśmy dziećmi
wielkiego smoka.
niedziela, 16 kwietnia 2017
piątek, 14 kwietnia 2017
***
Leżysz ciepła
i rozebrana
wstydem i lękiem
odziana.
Niecierpliwa
chcąca i łaknąca
zguby w moich ramionach.
Katem jestem
i mordercą
twojego ciała,
duszy zaś odkupicielem.
I balsamem
papierem ściernym
na grzechy i występki
łakomego ciała.
i rozebrana
wstydem i lękiem
odziana.
Niecierpliwa
chcąca i łaknąca
zguby w moich ramionach.
Katem jestem
i mordercą
twojego ciała,
duszy zaś odkupicielem.
I balsamem
papierem ściernym
na grzechy i występki
łakomego ciała.
Obieg
Drugi obieg miłości,
tragikomedia.
Coś się kończy happy endem
i kołataniem serca.
I kiedy z diabłem
wracam na Patriarsze Prudy,
romantyzm wypływa ze mnie
aż do przesytu.
otwieram drzwi
do mieszkania
wszystko chce mojej uwagi
pralka, lodówka, i toster
weź przykład z techniki
i zażądaj mojej uwagi
choć trochę
mojej uwagi
tragikomedia.
Coś się kończy happy endem
i kołataniem serca.
I kiedy z diabłem
wracam na Patriarsze Prudy,
romantyzm wypływa ze mnie
aż do przesytu.
otwieram drzwi
do mieszkania
wszystko chce mojej uwagi
pralka, lodówka, i toster
weź przykład z techniki
i zażądaj mojej uwagi
choć trochę
mojej uwagi
Subskrybuj:
Posty (Atom)