Spacer mokrym chodnikiem
z psem i muzyką,
co otacza parkowe knieje,
i ukazuje drogę.
Co zbacza bo nie chce być prosta
Stałość i dobry czas,
nie wita mnie nie cywilizuje.
Tożsamości nie posiadam,
czytam o niej w moich książkach.
Chodzę do kiosków
po życiowe porady
popadam w smutek, żal
i cierpienie nad tym co niemożliwe
Kropelki światła płyną we mnie,
moimi żyłami.
Tak na końcu okazuję się,
że wszyscy jesteśmy dziećmi
wielkiego smoka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz