nie jestem Bogiem
współczesnym czy antycznym.
Nie ma iskry
nie ma słowa
są poranki i czarna kawa
i dreszcze na myśl o beznadziei.
Luksusie niewiary
w każde jutro,
pomruki niezadowolenia
z losu.
Śmiech dzieci
co ich nie mam i
mieć nie będę.
Bo serce podzielone
na pół już się nie sklei.