Przelewam swój żal
na kolejne kartki papieru.
Twórczo mitrężę czas,
na oczekiwania szczęścia.
Urywam każdą cząstkę
serca
i puszczam wraz,
z przelatującymi chmurami.
Czytam i składam litery,
by zapomnieć co mnie łaczy
z innymi ludźmi.
Nie jestem potworem,
ale muszę się nim stać...
by przetrwać!
sobota, 30 grudnia 2017
wtorek, 19 grudnia 2017
Mimika
Mijamy się spojrzeniami,
tchnącym ciepłem oddechów
Patrzysz na mnie i widzisz
czułość,
która okazuje
i żal, że nie jestem kimś innym!
Wiem, że mnie nie pokochasz
ale dajesz nadzieję...
Co płonie!,
jak papieros odpalony od twojego serca
Stoję na obrzeżach,
wielu istnień
ludzi dla których jestem,
tylko przystankiem na drodze
do szczęścia.
Ty też z niego odeszłaś
zostawiłaś dobre
wspomnienia
Nie bywam drogowskazem
ani światłem co pokazuje
by gnać do przodu.
Bo co dzień budzę się
z sercem po nie właściwej stronie.
tchnącym ciepłem oddechów
Patrzysz na mnie i widzisz
czułość,
która okazuje
i żal, że nie jestem kimś innym!
Wiem, że mnie nie pokochasz
ale dajesz nadzieję...
Co płonie!,
jak papieros odpalony od twojego serca
Stoję na obrzeżach,
wielu istnień
ludzi dla których jestem,
tylko przystankiem na drodze
do szczęścia.
Ty też z niego odeszłaś
zostawiłaś dobre
wspomnienia
Nie bywam drogowskazem
ani światłem co pokazuje
by gnać do przodu.
Bo co dzień budzę się
z sercem po nie właściwej stronie.
niedziela, 8 października 2017
Niedziela
Wszystkie twoje zachowania
są nieproporcjonalne i niestosowne
moje również
kiedy pisze do Ciebie
skrobię słowa obłudy
jestem niszczycielem czyiś
światów
swoje również
(tak przy okazji)
niszczycielskiej fali
braku uśmiechów
i pozornego szacunku
Odległości od marzeń
spełnień i rozczarowań
wątły kwiat, który
Ci daruje
Przepełniam Cię otuchą
coraz dalej
i coraz szybciej
dobiegam do Ciebie
i skręcam w bok
są nieproporcjonalne i niestosowne
moje również
kiedy pisze do Ciebie
skrobię słowa obłudy
jestem niszczycielem czyiś
światów
swoje również
(tak przy okazji)
niszczycielskiej fali
braku uśmiechów
i pozornego szacunku
Odległości od marzeń
spełnień i rozczarowań
wątły kwiat, który
Ci daruje
Przepełniam Cię otuchą
coraz dalej
i coraz szybciej
dobiegam do Ciebie
i skręcam w bok
niedziela, 16 lipca 2017
Dorosłość
Trudna nuda
czas niepewny
Ciebie nie ma
i nie będzie
już mnie dymem
nie owiniesz
miłym słowem
nie utulisz
poryw serca
to był błąd
stąd te łzy
i słowa
jak sztylety
Wbij je głębiej
niźli strach
prze odpowiedzialnością
piątek, 12 maja 2017
Struna
Wyłaniamy się z mgły
pozorów i próśb.
Zaklęci w obietnice
każdego poranka,
że będzie lepszy.
Deszcz już przestał padać
i dopiero zacznie.
Myślę o twoich obojczykach
kiedy wracam w zimne noce.
Oddech mój, ciepłe tchnienie
miesza się z zimnym
upragnieniem jesieni.
Rozliczamy się z czasu
i z siebie
kiedy nas nie ma.
Kiedy drążysz i prężysz się
i opierasz jak struna
wprawiana w ruch.
Skrzypią drzwi
mojego serca,
nieużywanego.
Widać tylko oczy
niebieski prześwit
burki.
pozorów i próśb.
Zaklęci w obietnice
każdego poranka,
że będzie lepszy.
Deszcz już przestał padać
i dopiero zacznie.
Myślę o twoich obojczykach
kiedy wracam w zimne noce.
Oddech mój, ciepłe tchnienie
miesza się z zimnym
upragnieniem jesieni.
Rozliczamy się z czasu
i z siebie
kiedy nas nie ma.
Kiedy drążysz i prężysz się
i opierasz jak struna
wprawiana w ruch.
Skrzypią drzwi
mojego serca,
nieużywanego.
Widać tylko oczy
niebieski prześwit
burki.
wtorek, 9 maja 2017
Kobieta
Brzuch kobiety
jest czymś
naturalnym i nie naturalnym
jednocześnie.
wybija się ponad
ciało
dumnie eksponując życie.
chowa się
pod ubraniem
wstydząc się,
i rumieniąc.
podobnie jest
z piersiami.
Raz ledwie inicjują swoje
bycie,
spod bluzek i swetrów.
Innym razem gorzko wybijając
ku uciesze
obserwatorów i komentatorów.
jest czymś
naturalnym i nie naturalnym
jednocześnie.
wybija się ponad
ciało
dumnie eksponując życie.
chowa się
pod ubraniem
wstydząc się,
i rumieniąc.
podobnie jest
z piersiami.
Raz ledwie inicjują swoje
bycie,
spod bluzek i swetrów.
Innym razem gorzko wybijając
ku uciesze
obserwatorów i komentatorów.
niedziela, 16 kwietnia 2017
Identyfikacja
Spacer mokrym chodnikiem
z psem i muzyką,
co otacza parkowe knieje,
i ukazuje drogę.
Co zbacza bo nie chce być prosta
Stałość i dobry czas,
nie wita mnie nie cywilizuje.
Tożsamości nie posiadam,
czytam o niej w moich książkach.
Chodzę do kiosków
po życiowe porady
popadam w smutek, żal
i cierpienie nad tym co niemożliwe
Kropelki światła płyną we mnie,
moimi żyłami.
Tak na końcu okazuję się,
że wszyscy jesteśmy dziećmi
wielkiego smoka.
z psem i muzyką,
co otacza parkowe knieje,
i ukazuje drogę.
Co zbacza bo nie chce być prosta
Stałość i dobry czas,
nie wita mnie nie cywilizuje.
Tożsamości nie posiadam,
czytam o niej w moich książkach.
Chodzę do kiosków
po życiowe porady
popadam w smutek, żal
i cierpienie nad tym co niemożliwe
Kropelki światła płyną we mnie,
moimi żyłami.
Tak na końcu okazuję się,
że wszyscy jesteśmy dziećmi
wielkiego smoka.
piątek, 14 kwietnia 2017
***
Leżysz ciepła
i rozebrana
wstydem i lękiem
odziana.
Niecierpliwa
chcąca i łaknąca
zguby w moich ramionach.
Katem jestem
i mordercą
twojego ciała,
duszy zaś odkupicielem.
I balsamem
papierem ściernym
na grzechy i występki
łakomego ciała.
i rozebrana
wstydem i lękiem
odziana.
Niecierpliwa
chcąca i łaknąca
zguby w moich ramionach.
Katem jestem
i mordercą
twojego ciała,
duszy zaś odkupicielem.
I balsamem
papierem ściernym
na grzechy i występki
łakomego ciała.
Obieg
Drugi obieg miłości,
tragikomedia.
Coś się kończy happy endem
i kołataniem serca.
I kiedy z diabłem
wracam na Patriarsze Prudy,
romantyzm wypływa ze mnie
aż do przesytu.
otwieram drzwi
do mieszkania
wszystko chce mojej uwagi
pralka, lodówka, i toster
weź przykład z techniki
i zażądaj mojej uwagi
choć trochę
mojej uwagi
tragikomedia.
Coś się kończy happy endem
i kołataniem serca.
I kiedy z diabłem
wracam na Patriarsze Prudy,
romantyzm wypływa ze mnie
aż do przesytu.
otwieram drzwi
do mieszkania
wszystko chce mojej uwagi
pralka, lodówka, i toster
weź przykład z techniki
i zażądaj mojej uwagi
choć trochę
mojej uwagi
środa, 15 marca 2017
Stada liści
Stada liści rzuciły się do lotu,
niczym spłoszone ptaki
silnym wiatrem,
co przynosi burze i słońce
wiosnę i śmierć.
Rzucany się wilkiem
na siebie,
kiedy huczy od gór
wiat co zabija i wskrzesza.
Nie ma cierpienia
w pełnym słońcu,
nie ma bólu
w ciepły dzień.
są czarne chmury
co przynoszą uwolnienie,
od tego co uporządkowane.
niczym spłoszone ptaki
silnym wiatrem,
co przynosi burze i słońce
wiosnę i śmierć.
Rzucany się wilkiem
na siebie,
kiedy huczy od gór
wiat co zabija i wskrzesza.
Nie ma cierpienia
w pełnym słońcu,
nie ma bólu
w ciepły dzień.
są czarne chmury
co przynoszą uwolnienie,
od tego co uporządkowane.
sobota, 7 stycznia 2017
Krawat
Codziennie rano
ubieram koszulę
i zakładam pętlę na szyję.
Nurzam się w mgłach
szukając szczęścia,
tracę i zyskuję
niepewność i szansę.
Połykam znaczenia
niczym wieloryb plankton.
Bezceremonialnie
spotykam się wzrokiem
lubieżnym odbiciem
Ciebie.
Bo gdyby nad tym
podumać,
to wszystkie przeszłe
kobiety
są prześladującymi
mnie demonami.
ubieram koszulę
i zakładam pętlę na szyję.
Nurzam się w mgłach
szukając szczęścia,
tracę i zyskuję
niepewność i szansę.
Połykam znaczenia
niczym wieloryb plankton.
Bezceremonialnie
spotykam się wzrokiem
lubieżnym odbiciem
Ciebie.
Bo gdyby nad tym
podumać,
to wszystkie przeszłe
kobiety
są prześladującymi
mnie demonami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)