Z nierówności znaczeń
nas samych
miłości cząstki
w czasie niepogody
i płaczu i wzruszeń
niepohamowanych
spadają z nieba
w zabójczym pędzie
zatracić się chcą w żalu
i smutku
jest jedno drzewo
i wiele na nim aniołów
a mało dobrych dusz
na tym świecie
bo kiedy płaczę
to wiem, że kocham
a ty tylko widzisz
materialną stratę
środa, 9 grudnia 2015
niedziela, 6 grudnia 2015
Monsieur Artist
Topię się w nieskończoności znaczeń
samotności w elektrycznym świecie
tradycji zbroczonej chorymi poglądami
w niezawistnych spojrzeniach
pogardy toczonej przez mijające mnie kobiety
chcę zmiany i jej niemożności
znowu alkohol
i znowu marzenia
zbuduje z książek schron
w nim umrę
bo na tyle wartości
mnie stać
samotności w elektrycznym świecie
tradycji zbroczonej chorymi poglądami
w niezawistnych spojrzeniach
pogardy toczonej przez mijające mnie kobiety
chcę zmiany i jej niemożności
znowu alkohol
i znowu marzenia
zbuduje z książek schron
w nim umrę
bo na tyle wartości
mnie stać
piątek, 4 grudnia 2015
Zima
Mroźny poranek
wewnątrz naszego domu
między nami
pod kołdrą
chłód naszych ciał
i oziębłość zmysłów
Ptaki za oknem
zapraszają nas
do siebie
znów zasnę na drzewie
by rano Cie zbudzić
pukaniem w szybę
wpuść mnie do domu
jeśli nie do serca
wejdę do łózka
pomartwić się o jutro
wtulony w twoje
zimne uda
i martwe sumienie
wewnątrz naszego domu
między nami
pod kołdrą
chłód naszych ciał
i oziębłość zmysłów
Ptaki za oknem
zapraszają nas
do siebie
znów zasnę na drzewie
by rano Cie zbudzić
pukaniem w szybę
wpuść mnie do domu
jeśli nie do serca
wejdę do łózka
pomartwić się o jutro
wtulony w twoje
zimne uda
i martwe sumienie
Subskrybuj:
Posty (Atom)