Wołaj mnie jeszcze,
aż braknie tchu
i oddychać przestanę.
Wołaj mnie bym się
mógł zbudzić,
nawrócić i znaleźć drogę
Mijam Cię nic nie znaczącym
spojrzeniem
u schyłku lata
w upalny wieczór
Karm mnie pustymi słowami.
Wódz mnie na pokuszenie, ciepłego
ciała,
oddechu co przyspiesza,
kiedy jesteś blisko.
Jednoczę się w wspomnieniach
o Tobie,
kiedy zajdzie potrzeba.
piątek, 30 listopada 2018
poniedziałek, 5 listopada 2018
Poniedziałek
I chyba jest poniedziałek.
I chyba nie mogę nic.
i znowu bez Ciebie, jest mi lepiej,
spokojniej, stabilniej, samotniej
I cierpię i tańczę, kładę się
i wstaję.
W rytm spojrzeń i wyrzutów
To mój zachód życia,
padam ze zmęczenia,
po wszystkich przeciwnościach.
nie ma śladu,
biegunem zostanę,
problemy oddam w dobre ręce.
w amoku rzucę się na lwy- sam
bo chcę
I chyba nie mogę nic.
i znowu bez Ciebie, jest mi lepiej,
spokojniej, stabilniej, samotniej
I cierpię i tańczę, kładę się
i wstaję.
W rytm spojrzeń i wyrzutów
To mój zachód życia,
padam ze zmęczenia,
po wszystkich przeciwnościach.
nie ma śladu,
biegunem zostanę,
problemy oddam w dobre ręce.
w amoku rzucę się na lwy- sam
bo chcę
Subskrybuj:
Posty (Atom)