W taka parną noc jak ta
staje się wirtuozem twojego ciała
w chłopięce sutki
ustami wtłaczam życie
stają się żywe
czują i myślą
po membranie brzucha
przesuwam palce
napięta skóra akordem
wzbrania się by nie wydać przed wczesnego dźwięku
barytonem sięgam dna
dłonią, układam instrument
raz wydając dźwięki niższych
a raz wyższych sfer
przesuwam i naciskam by
znaleźć dźwięk który ciało
twojego instrumentu
odda ochoczo w eter
przesycony pierwotną
wonią uniesienia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz