Rynsztokami cierpień płyną pełne żalu łódki
dużo ich już na horyzoncie
pewnie znowu ktoś umarł..
a może już nie ma do kogo wtulić swe ciało
i myśli ukoić tchnieniem matczynym
i tak utulony w żalu, płynę po szczęście
którego nawet nie ogarnia widnokrąg
mijając melancholijne kurtyzany
płynę….
Kiedy widzę te same twarze
pełne alabastrowych min
myślę o tamtych dnach
co odeszły w horyzont
czy nie lepiej wejść pod pędzący automobil…?
Zawirował by świat jak karuzela
I oddech by ustał, na jedynej ukochanej szyi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz