Zapalam lampę
czekam
aż żarówka rozjarzy rozjarzy swoją kulistą osobowością
mętne i mgliste
ściany pokoju- duszy
uwięziony niczym egzotyczny ptak
w klatce więzieniu
liczę kolejne dni banicji
mojego serca
kontroluję własne czyny
boję się rozsądku ludzi
trzymających straż
nad moim losem pełnym
pogardy
strażnicy drwią z mojego życia
tracąc resztki prostoty
z goryczą przełykam resztki śliny po
wspomnieniu o tobie
niebieskie ptaki przylatujące na okno
karmię resztkami ułudy o
twych oczach cielęcych
i przepasanej talii
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz