Ciało twoje napięte głaszcze jak kota
opina się jak struna łydką nagą
patrzę na Ciebie
chodź wiem…
że karcisz moje spojrzenie
gdy zsuwam je na sutki z dźwięku
Do pokoju wchodzi niepewność
czuje już w odrzwiach
przystawisz mi do głowy
te same sztylety
zimne kawałki
stali
pachnącej orężem miłości
Wstąp na mnie zapomnijmy
o martwej pościeli między nami
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz