Ze studni miłości wydobyłem pełen bukłak
Przyniosłem go do domu rozpusty Sodomy
Wyśmiano mnie i wyszydzono
Ale miłość była ze mną
Gorało we mnie serce i trzęsły się nogi moje
Wierzyłem nadal, ze Arka uratuje nas od potopu
Ale przed wodą już nas nie chroni
Zatapia nas w swoim ciele- mętnej zimnej wody
Wlewając się w nas
Kamieniem rzucisz we mnie pierwszy
Drogi przechodniu
Nikt nie pomoże
Poniosę mój krzyżyk sam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz