Przyszłaś do mnie ubrana w aksamit
tylko stopy miałaś bose
schodzone i piękne
ociekałaś rosą i chemią
patrzyłaś na mnie
trochę z fascynacją
trochę z wstrętem
twój wzrok mnie piekł
więc się rozebrałem
i stałem nagi
nie czekałaś na "start"
złączyliśmy się w tańcu
oddechów i westchnienień
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz