Stajesz przed światem
bierzesz go w epochè
Trącasz o krzesłowatość
tego co nim nie jest
Alarm dyktuje Ci serce
nienasycenie uczucia
miłość
i sprawdzenie siebie
wątpisz w oczywistość tego
co jasne, klarowne i boże
Będziesz zawsze
Buduj siebie
W klamrach
zamknij ekstazę
przed całą rzeczywistością tego
co w niej fałszywe
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz