poniedziałek, 7 listopada 2011

***

Zimą melancholia otula mnie sztywno kocem
Koc ten nie staje się już twoim ciałem
Z promieni słońca  tych zimowych poranków

Serce hula pośród wiatrów
Ja niebawem stanę się śnieżna kulą
Z lodu i niespełnienia

Oprószy mnie śnieg po sama szyje
Ale stopnieje od Ciepła
Zimowych poranków

Krążę pomiędzy chmurami
Szukam dachu nad głową, ciepłej płachty
I Ciebie

Ziem trzeba przezimować razem
Chodź brnę sam   zaspach
W te zimowe poranki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz